Strona główna » Aktualności » Jest ostateczny tekst dyrektywy o delegowanych

Jest ostateczny tekst dyrektywy o delegowanych

11.04.18

Ambasadorowie państw członkowskich przy UE przyjęli w środę ostateczny  tekst dyrektywy o pracownikach delegowanych. Polscy pracodawcy protestują, bo od 2020 r. spowoduje ona dodatkowe obciążenia dla firm działających za granicą.

articleImage: Jest ostateczny tekst dyrektywy o delegowanych fot. Thinkstock

Ambasadorowie UE zatwierdzili tekst kompromisowy wynegocjowany przez reprezentującą kraje członkowskie bułgarską prezydencję z Parlamentem Europejskim. Ostateczne przyjęcie dyrektywy nastąpi po poparciu jej przez Parlament Europejski.

- Tekst poparły wszystkie państwa członkowskie z wyjątkiem Polski i Węgier. Wielka Brytania, Litwa, Łotwa i Chorwacja wstrzymały się od głosu - powiedziało PAP źródło dyplomatyczne w Brukseli.

Dyrektywa jest niekorzystna dla Polski, bo jak argumentują polskie władze, spowoduje dodatkowe obciążenia dla polskich firm działających za granicą. Okres delegowania ustalono na 12 miesięcy z możliwością przedłużenia go o sześć miesięcy w określonych przypadkach. Do dokumentu wpisano zobowiązanie państw przyjmujących do dokonania takiego przedłużenia po otrzymaniu uzasadnionej notyfikacji. Po tym czasie pracownik delegowany zostanie objęty prawem pracy kraju przyjmującego. Do okresu 12 lub 18 miesięcy będzie wliczany okres zastępowania pracownika delegowanego innym pracownikiem delegowanym wykonującym to samo zadanie w tym samym miejscu.PE proponował dłuższy, bo 24-miesięczny okres delegowania, co dawałoby szanse na lepsze z punktu widzenia polskich firm rozwiązania. Nie udało się go jednak przeforsować w trakcie negocjacji.


- Dyrektywa nie zapewnia równowagi między ochroną praw pracownika a swobodami, które są fundamentami wspólnego rynku UE. Stwarza też ryzyko ograniczania swobody świadczenia usług - mówi PAP polski dyplomata w Brukseli.

Kraje zachodniej Europy i Komisja Europejska podkreślają, że nowe przepisy są wyrazem poparcia dla nadrzędnej unijnej zasady – równego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu pracy. Część krajów UE - w tym Polska - argumentuje, że w rzeczywistości chodzi o protekcjonizm gospodarczy krajów Zachodu.

W porozumieniu między krajami i PE przyjęto akceptowalną dla Polski definicję dotyczącą tzw. zastępowania jednego pracownika delegowanego innym. Przejawia się to poprzez zapis, który mówi o „rzeczywistym” okresie delegowania.

Chodzi o to, że dyrektywa będzie dotyczyć faktycznej liczby dni pracy pracownika delegowanego, a nie okresu od przyjazdu na miejsce pracy pierwszego pracownika do wyjazdu ostatniego, w który wliczane były również przerwy, jak to proponowała Komisja Europejska i Parlament. W pierwotnej wersji zaproponowanej przez KE ograniczenie okresu delegowania miało obejmować wszystkich pracowników wykonujących te same lub podobne zadania w tym samym miejscu pracy. Kolejny pracownik, który przyjeżdżał w to samo miejsce, żeby wykonywać podobną lub identyczną pracę, miał być objęty prawem pracy państwa przyjmującego niezależnie od tego, dla kogo pracuje i z jakiego kraju przyjechał.

Nie zmienia to faktu, że większość zapisów jest dla Polski niekorzystna. Wśród nich ten, że przepisy zmienionej dyrektywy będą miały zastosowanie do sektora transportu po wejściu w życie regulacji sektorowych, ujętych w tzw. pakiecie mobilności. Prace nad tym pakietem nowych przepisów dotyczących sektora drogowego trwają w Brukseli. To złe wiadomości dla polskich firm, które są bardzo poważnym graczem na tym rynku w Europie. Jeśli wejdzie w życie, zmniejszy to konkurencyjność naszych przedsiębiorstw wobec firm z Europy Zachodniej.



Polski dyplomata powiedział PAP, że pozytywne jest to, iż w kontekście transportu doprecyzowano zapisy dotyczące tzw. klauzuli synchronizacyjnej. "Przepisy o delegowaniu będą stosowane do transportu drogowego dopiero od momentu rozpoczęcia stosowania negocjowanej obecnie regulacji sektorowej" - zaznaczył.

Kolejne znaczące utrudnienia wynikające z przepisów dyrektywy to możliwość stosowania przez państwa członkowskie wobec firm delegujących pracowników układów zbiorowych w danym regionie czy sektorze. W ramach tych układów przedstawiciele lokalnych pracodawców i pracowników mogą zapisać wyższą kwotę wynagrodzenia lub inny czas pracy, niż przewidziano w prawie ogólnokrajowym. Dodatkowo pracodawcy będą zobowiązani do wypłacenia swoim pracownikom nie tylko stawek minimalnych, ale także wszelkich dodatków i bonusów, jakie otrzymują pracownicy lokalni.

Konfederacja Lewiatan zwraca uwagę, że na tle tej zasady powstaje szereg pytań, np. w jaki sposób w praktyce będzie ustalane wynagrodzenie dla poszczególnych kategorii pracowników skoro dyrektywa odsyła do przepisów krajowych oraz praktyk.

- Za korzystne rozwiązanie należy uznać obowiązek publikowania w poszczególnych państwach członkowskich, na stronach internetowych, informacji o warunkach zatrudnienia. Brak odpowiednich informacji ma mieć znaczenie przy stosowaniu środków sankcyjnych związanych z niewypełnieniem wymogów krajowych przez przedsiębiorstwa delegujące – dodaje Rober Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Nowe przepisy zaczną być stosowane dwa lata po wejściu w życie nowej dyrektywy. Biorąc pod uwagę, że głosowanie nad nowelizacją w Radzie przewidziano na 21 czerwca 2018 r. i również w czerwcu prawdopodobnie odbędzie się głosowanie w PE, kraje będą musiały ją stosować od lipca lub sierpnia 2020 r.

PAP/jol

11.04.18
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE